sobota, 25 stycznia 2014

Przerwa

Goście przyjeżdżają wcześniej. Nie będzie mnie może, albo będę rzadko. Jestem zła, bo przyjeżdżają przed końcem miesiąca, samochodem z resztą, żeby zaoszczędzić na pociągu. Pytanie- czy mam kasę, by ich ugościć? Nie chce mi się gadać o tym.

Następnym razem się rozpiszę.
Znikam.

czwartek, 23 stycznia 2014

Zbliża się kryzys

Czuję, że jest gorzej, z niepisaniem, nie odzywaniem się, brak mi kontaktów, tego, że każdą emocję mogłam szybko podzielić z P. Do d...taki eksperyment!! Coraz częściej myślę, choć to dopiero dwa tygodnie
 i staram się mieć coraz to nowe zajęcia, mieszkanie zaczyna wyglądać lepiej niż po teście białej rękawiczki :P Pozbywam się wszystkiego, co zbędne, zrzucam ciężar, ale jakoś gorzej z tym, co mam na sercu...
Nie mam pojęcia, co będę robić, jak ogarnę dwa pokoje, które mi zostały...
Na razie trzyma mnie myśl, że w sobotę goście, w niedzielę zapewne też, a w przyszłym tygodniu kolejni..., ale ferie się skończą, a P. jak nie ma, tak nie będzie...Wiem, że zaczynam marudzić, ale smutno mi po prostu, i choć staram się wyszukiwać Jego wady, to zawsze na miejsce takiej znajdzie się kilka rzeczy, które przeważają szalę, zawsze bilans wychodzi na plus...

Od jutra mają być potworne mrozy, na ulicach miasta mają pojawić się koksowniki, mam nadzieję, że aż tak źle nie będzie...Brr...

środa, 22 stycznia 2014

Dzień Babci i Dziadka

Dni te minęły inaczej niż zwykle..., dziwnie tak, bo przy tej okazji spotykaliśmy się też z innymi..Oczywiście, byłam z wizytą i powiem Wam, taki przykry widok, największy cmentarz w Gdańsku, a jak popatrzałam tyle pustych grobów, śniegiem zasypane przejścia, przykre, że nie odwiedza się dziadków, choćby tak symbolicznie...

Zmarzłam niemiłosiernie, ale to też moja wina, bo zamiast najcieplejszych kozaków, założyłąm takie tam, do biegania po mieście.., oby mi to bokiem nie wyszło.

Poza cmentarzem, który w sumie zajął trochę czasu, nic ciekawego- chińczyk i książka...

A, oglądając kabaret z Mariolką i skecz z nowym chłopakiem, co to dziewczynę zaprasza do Mc'a, przypomniała nam się historia sprzed lat (ale się mama uśmiała). Dawno dawno temu, poszłyśmy z sis do Maca, ona zaproponowała Wieśmaca ( bo nigdy nie jadłyśmy), no- spróbować zawsze można..I podchodząc do kasjerki złożyła zamówienie " Dzień dobry, poproszę dwa Mac Wieśniaki". Taaak, dobrze czytacie...:) A dziś poczułam zapach w/w żarełka na przystanku i powiem Wam, że ( co rzadko mi się zdarza na zapachy kulinarne) zemdliło mnie...oj...czułam ten zapach długo i było mi niedobrze...

Poza tym wyjęłyśmy z sis z piwnicy monopol i szachy, no to teraz czekać na rodzinkę i dawaj...:)

wtorek, 21 stycznia 2014

Tornado :)

Tornado to ja, power mnie nie opuszcza, nie wiem, o co chodzi, bo ogólnie nie czuję się jeszcze najlepiej, zwlekam z tymi badaniami, ale jak wpadam w szał sprzątania, to PPD to mały Pikuś przy mnie, niedługo podwyższą nam stawkę za wywóz śmieci, tak ilość wzrasta z dnia na dzień..:P Wychodzę z założenia, że jak posprzątam tak po całości swoje otoczenie, będzie mi łatwiej uporządkować swoje zbyt pogmatwane życie.

W ciągu dnia mało myślę o P., aż dziwne, czasem w związku z jakimiś przedmiotami nachodzą mnie wspomnienia, ale jest w miarę ok. Gorzej wieczorem, kiedy zasiadam do komputera. A tak w ogóle- ograniczyłam czas poświęcony sieci, od kilku dni pojawiam się tylko wieczorami online. Jest mi z tym lepiej, ale jak widzę zieloną kropeczkę przy jego nazwisku...Wchodzę na jego profil i dziwię się, że nic nie udostępnia, nic nie komentuje, ba- oczywiście zastanawiam się, czy akurat nie czatuje z tą nowo poznaną...Ech...Serce...

Sis ma takie zmiany w pracy, że wieczorkami gramy w trójkę albo w scrabble, albo w chińczyka. Czasem jest taki domowy spokój...dziwny.., ale najdziwniejsze jest to, że kiedy gdzieś wychodzę, nie muszę się spieszyć, patrzyć na zegarek, myśleć o porach karmienia babci itp. To jest dziwne, prawie pół roku minęło, a nie mogę się przyzwyczaić...

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Porządków cz.1 :)

Kiepska noc za mną, nie mogłam zasnąć, ale to pal licho, mam kiedy odespać..., ale te sny...Zaczynają mnie naprawdę zastanawiać..Mam je bardzo często i takie..., że nie jeden psychiatra mógłby pracę napisać...

Po przebudzeniu wzięłam się za porządki, fruwało, leciało, worki pełne, a to dopiero jedna szafka...No, w sumie dwie, bo wszelkie talerze, talerzyczki, talerzunie są w jednym miejscu, pięknie, harmonijnie (hm...obsesyjnie pedantycznie??) ułożone :)

Wczoraj wyszłam na chwilę z domu, z sis i psem i katar gorszy niż był. Trudno, w tym tygodniu muszę zrobić badania.

Wieczorkiem relaksik z mamą i sis- scrabble.

W sobotę chyba goście się zapowiadają. Będzie ciekawie.

O P. myślę, żeby nie było..Korci, jak diabli, ale staram się być twarda...

niedziela, 19 stycznia 2014

Rodzinka czasem przyprawia o ból głowy ;)

Spokojny dzień w miarę, dość leniwe popołudnie, gra w scrabble, tv, herbatki itp

Wieczór gorszy. Sis były ( chyba były) najpierw puścił jej mega wiązankę ( podchodzącą pod paragraf, jak nic), potem ona dyskutowała z nim telefonicznie, tłumaczyła z tego, co robi/ robiła..No...kurczę, nawet jeśli jej zależy, nawet jeśli jest zaangażowana uczuciowo...kurczę, trochę szacunku do samej siebie...Nie mogę jej tego nauczyć, szkoda, bo wolałabym, żeby życie jej tego nie uczyło, ale niestety, jajko mądrzejsze od kury...

Na jutro zaplanowałam mega porządki, pozbywanie się tego, co mi niepotrzebne ( czytaj nieładne, niepraktyczne i rzeczy które nie są pamiątką wywalam, totalnie!!!). Zajrzałam do starego biurka ( nieużywanego), ileż tam niepotrzebnych papierzysk, a ileż nienoszonych ciuchów w szafie...!!! Ten zapał oznacza dwie rzeczy- zdrowieję :) i zbliża się okres...( czytaj siostra nie zostanie chrzestną...).

P. milczy, ja milczę, jestem coraz rzadziej na Fb, a dziś jakby czekał, czy się pojawię, bo jak weszłam, to po chwili zniknął..A niech się pomartwi...Niech się zastanowi, czy wszystko u mnie ok, czy tfu tfu nic się nie dzieje..
Widzę, że mogę żyć bez jego obecności...Nie jest łatwo, czasem chce się wyć, ale jednak się da...

sobota, 18 stycznia 2014

Sobotnio, hm...rodzinnie

No i musiałam się odezwać do P. Jego sąsiadka, która ma mój nr wydzwaniała i wypisywała sms-y od rana, żebym jej dała numer P., bo to chodzi o mieszkanie. Ja oczywiście pierwsze co, to myśl- pożar, zalanie, kradzieź. Napisałam do niego wiadomość, że ona chce nr, że mieszkanie...Odpowiedź "Podaj.". Po czym ona mi pisze, że to nie jest pilne, ale jakbym z nim rozmawiała, to mam powiedzieć, że chciałaby się z nim zamienić na mieszkania, więc napisałam mu jej nr z dopiskiem, że nie wiem, czy jest trzeźwa. No żesz k...jego mać, udusiłabym ją...

Odezwała się do mnie koleżanka ze szpitala. To miłe:)

Grałyśmy dziś z sis i mamą w scrabble.Miły wieczór:) Szkoda, że popsuł go były mojej sis ( z ciemną przeszłością), ale przemilczę, co i jak...

Mam dość chorowania i siedzenia na tyłku!!

Miłej niedzieli :)